piątek, 9 maja 2014

Rozdział 1

*perspektywa Louisa*
-Stary, ona cię wykorzystuje!! Zrozum to wreszcie!- wypalił Liam.-Ja swoje o kobietach wiem, a Perrie nie należy do typu wrażliwego. Ona ma cię na smyczy, zrozum. Ja bym jak najszybciej zakończył wasz związek.-dokończył.
Ach, ta awantura o Perrie. Zayn się w niej zakochał, to fakt, ale ewidentnie widać, że ona go prędzej czy później zrani. Zayn to mężczyzna, dla którego większość kobiet traci głowę. Potarłem ręką czoło wstając z kanapy. Liam, Zayn i Hazz dyskutowali o Pezz, a Nialera gdzieś wcięło.
-Pewnie opróżnia Tommo lodówkę, jakto zwykł robić-oznajmił Hazza.
-Ja... Ostatnio przejrzałem na oczy, chłopaki.-drążył temat Zayn przybrawszy poważną minę.- Pezz .. Ona... Jakby to powiedzieć... Chwali się moim towarzystwem innym koleżankom i tylko to jej w głowie. W dupie ma moje uczucia, bo ona mnie nimi nie darzy. Ja... Chyba macie rację chłopaki. Moja prawdziwa miłość czeka na mnie gdzieś tam, daleko... Ale trudno będzie powiedzieć Perrie o moich uczuciach względem niej. Wiecie, do czego   o n a    jest zdolna...
-Nareszcie chłopie!!!- krzyknąłem odwracając się na pięcie w stronę przyjaciela.-Jestem z ciebie taki dumny! Przejrzałeś na oczy!!
-Narazie poczekam. Muszę być gotowy na skutki...
-O , tym sobie głowy nie zawracaj. Tyle wokół ciebie panienek którym na twój widok cieknie ślinka...
-Ale ja chcę tą jedyną.-odpowiedział spokojnie Zayn. On jest takim niepoprawnym romantykiem....
Rozmyślania naszej piątki przerwał donośny dzwonek do drzwi. Zadeklarowałem się by je otworzyć, a za progiem czekały już na mnie ... Jess i Amy. Moje wariatki.
Amy wskoczyła mi na plecy i po chwili robiłem za jej konia. Jess przywitała się wesoło, ale przystanęła wpół kroku patrząc pytająco to na mnie, to na czwórkę pewnie jeszcze nieznajomych jej osób. Amy zeskoczyła ze mnie i poczyniła ten sam gest. Przeszedłem do salonu i przedstawiłem ich sobie:
-Jessica: To jest Niall, Harry, Liam i Zayn.Amy: to jest Zayn, Liam , Harry i Nialler. Chłopaki, poznajcie moje najlepsze kumpele: Jess i Amy.
*Jess*
Rozejrzałam się zdezorientowana po twarzach chłopaków. Wyglądali na sympatycznych, ale ja jak to ja, niełatwo zaczynam ufać nowo poznanym osobom. Po sekundzie podszedł do mnie rozpromieniony Liam z pięknym uśmiechem i lekkim zarostem. Odwzajemniłam gest i uścisnęłam jego rękę. W tym samym momencie naprzeciw mnie stanął już drugi przyjaciel Tommo: (jak mniemam farbowany) blondyn, o cudnym spojrzeniu. Myślę, że znajdę z nim wspólny język, jeśli się oczywiście uda. Przyszła kolej na Harry'ego: miał wspaniałe brązowe loczki i prześliczne dołeczki w policzkach. Jego zielone oczy sprawiały wrażenie zaciekawionych moją osobą. Chwilę potem stanął przede mną już ostatni z Tomlinsonowej paczki: Zayn. Miał niesamowite czarne włosy i jednodniowy zarost, który tylko dodawał mu uroku. Patrzył na mnie swoimi cudnymi, czekoladowymi oczami jakby chciał wyczytać ze mnie informacje jak z otwartej księgi. Miałam dziwne wrażenie, że ta chwila dłuży się i dłuży. Uśmiechnęłam się do niego blado, a on również to uczynił, ale tak jakoś.... ponuro. Jest inny niż wszyscy.
Moją sympatię wzbudził Niall. Widząc, że nie jestem specjalnie w humorze, zaczął mnie rozśmieszać, i mu się udało, bo nie mogłam powstrzymać mimowolnego śmiechu pchającego się na moje usta. Liam natomiast ciągle udzielał rad Zaynowi na temat jakiejś  Perrie.Nie wiedziałam kto to, ale w tym momencie nie miałąm ochoty podpytywać Tommo.
Czas mijał, a ja wraz z Amy siedziałam z chłopakami przy stole grając w "prawdę czy wyzwanie". Szybko cała nasza paczka zakumplowała się ze sobą, więc mogłam ze swobodą zachowywać się jak u siebie w domu.
Nadeszła kolej na Niall'a. Zakręcił energicznie pustą butelką od piwa, a ja modliłam się, żeby nie wskazała mnie. Poznałam go, więc wiem, że byłby dla mnie bezlitosny. Na całe szczęście los wybrał Liama. Wszyscy wydali radosny okrzyk, czekając, aż Niall zajmie się wymyślaniem dla niego podłego zadania.
-Pytanie czy wyzwanie, moja ofiaro?- zagadnął Liama rozpromieniony od ucha do ucha blondyn.
-Pytanie.-rzucił bez zastanowienia Li. Był pewnie przestraszony co mogłoby się stać, gdyby wybrał inną opcję... A ja wcale mu się nie dziwiłam, w końcu nikt nie wie, czego można spodziewać się po tym saleńcu, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Niall spochmurniał, pewnie miał nadzieję na to, że Liam wybierze przeciwną opcję. Zapytał się go trochę ze zrezygnowaniem, a trochę z tajemniczością:
-Ile masz aktualnie pieniędzy w portfelu?
Wszystkich zadziwiło z lekka to pytanie, ale Liam odetchnął z ulgą w głosie i wyjął portfel jednocześnie obliczając sumę pieniędzy. Gdy skończył, okazało się, że całkiem sporo, bo aż 200 funtów. Zaskoczone towarzystwo oczekiwało na dalszy rozwój akcji. Niall odezwał się po chwili zamyślenia:
-Dlatego to właśnie Tobie przypada dziś zaszczyt zabrania całej naszej siódemki na pizzę!!!!!-krzyknął rozbawiony, a reszta przy stole zaśmiała się szczerze i pogratulowali Niallowi. Każdy tutaj zebrany doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Niallowi nie da się odmówić. Ale nagle coś przykuło moją uwagę: brakuje jednej osoby. A mianowicie Zayna .Przeprosiłam wszystkich na chwilę i skierowałam się w stronę korytarza. Zauważyłam, że na balkonie na piętrze porusza się jakaś postać. Znałąm ten dom jak własną kieszeń, w końcu kto spędzał tu prawie każdą wolną chwilę? Cicho weszłam po drewnianych schodach, które z resztą okropnie skrzypiały. Stałam przez chwilę wpatrując się w balkonową szybę, za którą stał Zayn i... zaciągał się papierosem. Widok zarazem odpycha i pociąga. Papierosy nigdy nie należały, nie należą i należeć nie będą do spisu moich ulubionych rzeczy. Są drogie, niezdrowe i niesmaczne. Żadnej korzyści po prostu. Wiem jednak, jak to jest być uzależnionym, dlatego nigdy ale to NIGDY nie włożę do ust papierosa.
Postanowiłam wejść na balkon i zagadać. Tak, wiem, jestem niepoważna, ale chciałabym go poznać bliżej. Wydaje się taki nieodgadniony i tajemniczy. Spróbuję go rozgryźć. Wyglądem przypomina bad-boya, ale pozory zwykle mylą, Zwykle. Nie przekonam się, jeśli nie spróbuję. Nacisnęłam na klamkę od środka i wejście na balkon ustąpiło.Stanęłam niepewnie obok szatyna, co chwila spoglądając na niego. On nawet nie odwrócił się, by zobaczyć, kto go odwiedził. Natomiast wyjął papierosa z ust, rzucił go na ziemię i przygniótł spodem buta. Stał teraz w milczeniu wpatrując się w dal. W końcu zebrałam się na odwagę i powiedziałam:
-Liam stawia nam wszystkim pizzę.
Po dłuższej chwili, zresztą, ku mojemu zaskoczeniu, ciemnooki odpowiedział:
-Czyżby Niall maczał w tym palce?
-Sam chyba by się nie zgłosił, ale niestety Niallowi odmówić się nie da.- Uśmiechnęłam się lekko widząc, jak Zayn prycha pod nosem, jakby rozbawiony. Sięgnął do kieszeni skórzanej kurtki i wyciągnął z niej zapalniczkę wraz z kolejnym papierosem.
-Palenie zabija.-rzekłam cicho. Ale jednak na tyle głośno, by Zayn to usłyszał. Odwrócił się lekko i odparł:
-Gdyby to było takie proste, Jess... Użył mojego imienia, co mnie nadzwyczajnie zdziwiło, ale postanowiłam brnąć dalej w rozmowie z nim.
Po 10 minutach nasze relacje poszły w zdecydowanie lepszym kierunku. Dowiedziałam się o nim kilku istotnych rzeczy. Między innymi o tym, że   m a   d z i e w c z y n ę. Perrie. Ale to nie koniec. Zwierzył mi się również z tego, że ona wykorzystuje go do tego, by móc pokazać się z nim w centrum handlowym lub w klubie. Powiedział, że kiedyś darzył ją naprawdę mocnym uczuciem. Dopóki nie odkrył jej prawdziwego oblicza: pustej,stereotypowej laski. Poruszyło mnie to, że znamy się od dziś, a już wiemy o sobie tyle, co najstarsi przyjaciele.  Nabrałam do niego pewnego rodzaju zaufania w przeciągu 10 minut.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz